Znam wszystko w życiu, co poznać jest warto:
puszcze i stepy, wulkany i morza -
znam drogi proste i kręte bezdroża,
a na Tarpei mą duszę rozdarto -
znam krwawe zemsty i proch przed kościołem
i bramę piekieł, na którą się wspiąłem.

Wierzyłem Panu. O i dzisiaj wierzę -
lecz Bóg mój nie jest już Bogiem zbawienia -
błąkam się w cichym podwórcu więzienia,
patrząc, jak walczą dwaj czarni szermierze
o czyjeś serce; patrząc w mgławicowe
światy - i starca wiecznego - Jehowę.

W pałacu lilii krąży bóg miłości -
złoto-zielony świetlak; nad jeziorem
latają jętki - w wonnem lazurowem
przestworzu, bo jabłoń dziś przyjmuje gości.
Lecz w kielich krople spadają goryczy -
węża zdeptałem - on zwinął się - syczy.

Pani K. Zielińskiej - chodząc nad stawem w Ż...


Wicher wyje i śnieg prószy,
a ja błądzę przez zawieje -
szatan jakiś w mojej duszy
to zapłacze, to się śmieje.

Wicher targa, zamróz siecze,
pokostniały z zimna bory,
a ty sobie idź, człowiecze,
i wyśpiewuj: "duch mój chory" -

i wyśpiewuj: "Miserere",
i wyśpiewuj: "biją dzwony" -
wszystko we mnie dzisiaj szczere:
mój śmiech pusty, ból szalony.

Wicher targa, wicher wyje,
białe kłębią się tumany,
płyną dziwne melodyje -
huczą dzwony, brzmią organy.

Jezus Maryja - jakiś jęk!
Jezus Maryja - jakby śmiech -
ha, szatański wrzask i brzęk -
płacze, świszczy, syczy grzech.

Siostro moja, daj mi dłoń -
wspólne wichry nas porwały,
rumak tętni, skrzy się broń -
krzywe szable, samopały.

To mi wojsko - to mi huf!
zamrożone w stal upiory,
skrzą na barkach pióra sów -
dalej strygi, dalej zmory!

Poloneza! huczmy w śmiech -
Borkowiców groźne plemię -
górą wódz nasz - stary Lech -
wytrącimy z posad ziemię!

My bez słońca - i lazuru -
tym ci szerzej - w lot wałacha -
coś nas więzi - kawał muru -
wiejski kościół - ha ha! ha ha!

Nuż morderco! wywal wrota!
drży ci ręka? - młotem w skronie!
Podejdź bliżej z worem złota,
Sodomito i Mamonie.

Kto tu jęknął? kto tu jest?
jakiś blady płacze Cień -
w imię twoje brałem chrzest -
dziś Twą głowę dam na pień.

Consummatum! czarcie syny,
dokąd was tak pędzi strach?
jeszcze chwila - a w perzyny
cały boski runie gmach.

Do mnie, do mnie wichrów dzieci -
to nie jęk mój - to nie ja -
coś tam pada, coś tam świeci -
Czarna gwiazda, moja łza.

Zgnieść ją - zabić - cóż wielkiego?
drzazgę krzyża w piersi mam -
w lot szatany! dziś niech Jego,
jutro ja swój tryumf dam.

Wicher targa i śnieg prószy,
a ja błądzę przez zawieje -
szatan jakiś w mojej duszy
to zapłacze, to się śmieje.