Znam wszystko w życiu, co poznać jest warto:
puszcze i stepy, wulkany i morza -
znam drogi proste i kręte bezdroża,
a na Tarpei mą duszę rozdarto -
znam krwawe zemsty i proch przed kościołem
i bramę piekieł, na którą się wspiąłem.

Wierzyłem Panu. O i dzisiaj wierzę -
lecz Bóg mój nie jest już Bogiem zbawienia -
błąkam się w cichym podwórcu więzienia,
patrząc, jak walczą dwaj czarni szermierze
o czyjeś serce; patrząc w mgławicowe
światy - i starca wiecznego - Jehowę.

W pałacu lilii krąży bóg miłości -
złoto-zielony świetlak; nad jeziorem
latają jętki - w wonnem lazurowem
przestworzu, bo jabłoń dziś przyjmuje gości.
Lecz w kielich krople spadają goryczy -
węża zdeptałem - on zwinął się - syczy.

Pani K. Zielińskiej - chodząc nad stawem w Ż...


Tak mi Ojczyzny mojej żal -
tak żal!
minęła ona jakby sen -
jak sen.
Była królewną pośród hal
i borów -
piersi zakute miała w stal,
włosy jak len -
oczy jak głąb wieczorów.
Wróg jej pokrwawił łańcuchem skroń
i zamurował w grobie -
i tak ją zwiesił nad ciemną toń,
skutą za ręce obie.
Przychodzą do niej ruskie cary -
olbrzymy z lodu
i piją rdzawe krwi puchary -
mękę narodu.
Słuchaj! przyjdzie Jan Groźny z Malutą,
prosząc Cię w swadźbę dla syna;
każ - aby rozkuto
tę dłoń, co sztaby zgina.
I wypij do dna krew z czarnych smoków,
Ojczyzno moja -
i wiedz - że z lodów mocną jest zbroja -
a miecz - wykuty z oków.
Ty carewicza uściśnij w łożu,
oczyma zmień go w głaz -
potem na pola idź - w złotym zbożu -
gdzie kosi stary Włas.
Jemu się pokłoń aż do ziemi -
bo on Twój dzierży ród -
z nim - pod lipami pachnącemi
módl się do Gwiazd swych - o cud.