Na ciemnym morzu wicher rozpaczy
szarpie i targa żagiel tułaczy.
Płynę bez steru, płynę bez wiosła -
oby mię prędzej burza rozniosła!

Ja - rycerz dumny świętego Grala -
[duch mój się dotąd ogniami spala]
Różany ogród bożych tajemnic -
[dziś uroczysko mogilnych ciemnic]
Ja - com Chrystusa wynosił z grobu
[oto stygmaty na rękach obu] -
Ja i me gwiazdy cicho spadamy -
jak lilie zżęte w grobowe jamy.
Morze się pieni, ryczy jak lew -
nade mną stado znużonych mew.

Goni je, szarpie dzika rybitwa -
skrzydła ich błyszczą niby modlitwa.
Oh, dajcie łuk mój, który ocala -
wzdyma się grzywą ostatnia fala -
łódź wylatuje w obręczy pian -
na trąbach śmierci zagrał mi Pan.

Litości żebrze tłum obłąkany,
katedr się chwieją kamienne ściany,
runęły, gniotąc serca i mózgi,
w jelitach sterczą krzyża odruzgi.
Dłonie błagalne wbiły się w drzewo,
otchłań się kłębi z czarną ulewą,
na wirach tańczy ludzkość wyrodna,
pod serc nawalą krzyż idzie do dna.

Morze się pieni, ryczy jak lew -
nucę spokojnie ostatni śpiew.


[Tak jestem smętny...]

Tak jestem smętny jak kurhan na stepie
a tak samotny, jak wicher na morzu
a tak zbłąkany, jak liść na rozdrożu
a tak zwinięty, jak połoz w czerepie.


Straszą mnie widma i tajemne zbrodnie,
śpiewają rajów skrzydlate Ahury
gdybym rozedrzeć mógł na sercu chmury,
rzucałbym gwiazdy sercem bezpodobnie!


Gdybym ja nie był druid skamieniały,
bóg bez wieczności i król bez korony
gdybym ja nie był ptak morski szalony
gdybym ja nie był od męki sczerniały,
gdybym ja nie był jak śpiew na mogile
powiódłbym - na Termopile!