O nocy cicha, nocy błękitna
u stóp Twych leżę, całując Cię -
warkoczy Twoich gąszcz aksamitna
po wzgórzach gwiezdnych w niebo się pnie.
Srebrzą się stawy, szumią potoki
i tylko serce w płomieniu burz -
idę w puszcz leśnych ciemne wyroki -
noc błękitna - żegnam Cię już.
Jednodniówki konają na wodzie -
czemu konają? nikt nie wie.
Rój motyli krąży na swobodzie -
czemu krąży? nikt nie wie.
Góry w chmurach już od lat milionów
czemu w chmurach? nikt nie wie.
Serce tęskni do morza i tronów -
czemu tęskni? nikt nie wie.
Las płaczących brzóz
śniegiem osypany,
pościnał mi mróz
moje tulipany.
Leży u mych stóp
konająca mewa
patrzą na jej trup
zamyślone drzewa.
Śniegiem zmywam krew,
lecz jej nic nie zgłuszy
słyszę dziwny śpiew
w czarnym zamku duszy.